Rębków przyroda Rębkowa i najbliższych okolic
Źródła, rzeka, rzeczka, strumienie, dziwne studnie, bifurkacja
Wilga
Dwadzieścia kilometrów od Rębkowa występuje dość niezwykłe zjawisko bifurkacji czyli przecinania się wód dwóch rzek: Wilgi i Małej Bystrzycy. Jak to wygląda? Rzeki mogą się przecinać a nie tylko łączyć? Wiem, że za Żelechowem prawie przy samym źródle Wilgi przecinają się rzeki i każda płynie dalej w swoją stronę. Nie byłem tam ale widziałem bifurkację Obry. Gdy wrzucałem patyk na środek nurtu - płynął prosto. Gdy wrzucałem przy lewym brzegu - skręcał w lewo. Dziwne to zjawisko - jak człowiek nie zobaczy to trudno uwierzyć.
Na
zdjęciu miejsce bifurkacji Obry – jak widać przypomina
skrzyżowanie dróg
Wilga na odcinku od Garwolina do Stoczka ma tylko kilka niewysokich obwałowań sypanych chyba dość dawno i dość przypadkowo - sądzę że ponad 70 lat temu co najmniej - a więc jest rzeką nieuregulowaną i brzegi jej wyglądają tak samo jak sto czy nawet trzysta - czterysta lat temu. To że wyglądają tak samo wcale nie oznacza że koryto rzeki jest w tym samym miejscu. W ciągu ostatnich stu lat gubiła zakola, wyrabiała sobie przepływy na skróty a czasami nawet wyspa po powodzi stawała się częścią lądu.
Proszę się przypatrzyć zdjęciu prawemu u góry /link wyżej/ tam gdzie widać ślady śniegu za rok dwa popłynie rzeka na skróty. Ziemia tam osiada i wystarczy jedna, duża woda wiosną aby część łąk znalazła się po drugiej stronie brzegu.
Ciekawe wnioski można wysnuć z analizy dokumentów lustracyjnych majątku w Rębkowie z lat 1565 /lustracja folwarku w Rębkowie - opis/ i z 1617 /opis /. Proszę zwrócić uwagę na następujące fragmenty:
- "Młyn. — Jest przy Rębkowie młyn dobry na rzece Wielkiey Wilcze, ma 4 koła: dwie korzeczne, na których żyto mielą, jedno słodowe walne, a czwarte foluszowe, kędy folują sukna. Młynarz dziedziczny ma prawo na trzecią miarę od książęcia Janusza Starego, ma też ku temu młynowi 1/2 morga rolej. Staw jest dobry, jest w nim ryb dosyć; wedle powieści ludzi, wymierza się z tego młyna czasem mniej, czasem więcej na stronę pańską okrom miary młynarskiej: żyta kor. 83, pszenice kor. 2, słodu pospolitego kor. 22." - to 1665 rok,
- "Pierwsze pole tego folwarku leży. pod Czuskowem za rzeką Wielką, na które się wysiewa żyta na zimę pospolicie kor. 158, a na przydatkach kor. 40. Uradzą się żyta czasem mniej abo więcej kop 593 wedle urodzaju. Dziesięciny z tego folwarku nie dają, tylko 3 kopy pieniędzy {denarów?} za nie do Laskarzewa ks. biskupowi poznańskiemu płacą. Żyta jarego wysiewają kor. 24, uradzą się żyta jarego kop 60, pszenice wysiewają kor. 17, ? uradza się wedle czasu kop 50, owsa wysiewają kor. 150, uradzą się kop 300, inszych jarzyn sieją wedle potrzeby.
Wtóre pole ku Osieczku za młynem, na które wysiewają żyta kor. 150, uradzą się kop żyta 560, jarego żyta wysiewają kor. 32, uradzą się żyta kop 66, pszenice wysiewają kor. 8, uradzą się kop 18, owsa wysiewają kor. 128, uradzą się kop 200, inszych jarzyn wysiewają -na to pole wedle potrzeby.
Trzecie pole pod Wolą Rębkowską ku Garwolinu, na które pole wysiewają na zimę żyta kor. 175. Uradzą się wedle roku mniej abo więcej kop 580, dawa kopa po 2 1/2 \ [kor.] miary garwolskiej, która jest niemała, uczyni kor. 1450. Zostawiwszy na nasienie kor.l46, zostanie kor. 1294, każdy korzec po dziesiąciu gr, facit ......... fl. 431/10/0"
Łatwo jest ustalić gdzie było pierwsze i trzecie pole a w opisie jest także wtóre pole co ku Osieczku za młynem leży i jeśli poprowadzić od folwarku linię ku Osieczku czyli Osiecku to wychodzi w kierunku dzisiejszych łąk pod Borkami czyli dobre trzysta metrów od dzisiejszego koryta rzeki Wilgi. Ponieważ jest wysoce prawdopodobne, że koryto zmieniło swój bieg po jakiejś dużej wodzie a nie co roku po kawałku sprawdziłem czy na podstawie mapy satelitarnej nie jest możliwe odtworzenie dawnego biegu rzeki. Sądzę, że poniższy rysunek odpowiada biegowi rzeki a prostokąt oznacza prawdopodobne miejsce gdzie był młyn. Białym kolorem oznaczony jest prawdopodobny bieg rzeki w wiekach XVI i XVII a czarnym podkreśliłem dzisiejszy bieg rzeki.
Mały, dziki strumień, z głęboko wyżłobionym korytem - to było wtedy gdy działał młyn na Wildze i były stawidła strumień płynął prawie po powierzchni -dziś trzeba do niego zejść nawet 2 m od poziomu łąki. O trzysta metrów od granicy pól rębkowskich w Czyszkowie przez wiele lat działał na tym strumieniu młyn. Ponieważ wody to ten strumień ma niewiele postawiono tamę i sztuczny zalew co umożliwiało gromadzenie wody przez kilka dni po to aby młyn mógł działać przez jeden dzień. Tłoczony w tym młynie olej - za komuny i ten młyn przestał działać też. Podobny sposób wykorzystania strumienia widziałem na Wildze w Zwoli przed Żelechowem. A to Wilga jest strumieniem? Tam w Zwoli tak.
Źródła
W
samym Rębkowie jest
pięć źródeł
wody - każde inne,
jedno w dnie rzeki! Czy można znaleźć źródło w dnie rzeki?
Oczywiście, widać wyraźnie wymywany świeży piasek który
różni
się od piasku dna rzeki i widać osad żelaza w miejscu wypływu i tak
było jak moja pamięć sięga a to już ponad 50 lat. To źródło
znajduje się około 20 metrów od miejsca gdzie było robione
zdjęcie w sierpniu 1939 roku - dokładnie dwadzieścia metrów
za
postacią dziewczynki i lekko w prawo w kierunku drzewa./ Danka Nowak
z domu Siudalska/ .
Czy dziś to miejsce można odnaleźć? Tak.
Drugie źródło jest na wysokości remizy strażackiej, po drugiej stronie drogi około 100 metrów w kierunku Podsadowca. To źródło jest chyba najbardziej wydajne bo ma dostatecznie dużo wody aby przez większą część roku zasilać strumyczek płynący równolegle do drogi w kierunku rzeki Wilgi. Prawdopodobnie jeszcze 80 lat temu był on o wiele bardziej wydajny i sam strumień nie zanikał późnym latem tak jak teraz. Przy samym źródle są teraz dwa małe ale rybne stawy.
W połowie Rębkowa Starego, po drugiej stronie drogi, za strumieniem, na zboczu jest żelaziste źródło które raczej przypomina źródlisko a nie źródło. Wypływ nie jest punktowy tylko na powierzchni około 100m 2 w wielu miejscach wypływa woda pozostawiając osad żelaza. Woda z niego spływa do tego okresowego strumyczka.
Czwarte i piąte źródło są na Borkach. Legenda głosi że kiedyś jedno z nich było tak wydajne że zasilało wodą mały młyn postawiony na zboczu [1]. Widać do dziś zresztą jego obwałowania.
Tak naprawdę to tych źródeł w Rębkowie jest więcej niż pięć ale pozostałe są albo w lesie - między Rębkowem a Wolą Rębkowska, albo są sezonowe jak to na zboczu pola, na Parcelach. Najsławniejsze jest jednak źródło w Górkach - około 700 metrów od granicy Rębkowa ale o nim można więcej przeczytać na stronie http://www.republika.pl/sanktuariumgorki/historia.htm
O tym źródle w Górkach napisze więcej jak będę miał czas. Ciekawe były poszukiwania ujęcia wody przy nim jeszcze za czasów księdza Pasionka, wspaniałego gospodarza tej parafii.
Wg Andrzeja Rumaka są dwa źródła na terenie Michałówki:Studnie
Czy studnia może być dziwna? O tak, o tak.
Studnia u Mianowskich - była zwykłą jak się wydawało normalną studnią aż do dnia kiedy we wsi poprowadzono wodociąg i zaprzestano z tej studni korzystać. Okazało się, że woda w studni przewyższa poziom gruntu i aby nie zalewała podwórka trzeba z niej wodę wężem cały czas odprowadzać do rowu! Jak widać studnia się pogniewała i już.
Studnia na Borkach - tak mniej więcej w środku wsi - działała przez tak wiele lat że nie bardzo pamiętano kiedy była kopana. Działała, działała aż prawie wyschła. Co robić? Kopać nową studnię? To było chyba ze 22 lata temu - akuratnie tam chodziłem po polach zobaczyć jak różdżka tam wskazuje. Wyszedł gospodarz i mówi, że ma kłopoty z wodą. Sprawdziłem wychodzi, że woda w studni powinna być, nie ma co kopać nowej, tylko trzeba oczyścić studnię - staruszkę. Minęło kilka lat zapomniałem o tej studni ale któregoś razu przy sklepie w Rębkowie zaczepił mnie ten gospodarz co miał kłopoty ze studnią - jest woda - mówi, jest tak wydajne miejsce, że od pewnego poziomu nie dało się już studni czyścić bo zalewała tego co tam na dnie siedział.
Na granicy Rębkowa i Górek w szczerym polu kupili działkę budowlaną Pyziki. Od czego trzeba zacząć na nowym miejscu? Od studni. Gdzie kopać studnię? Wytyczyłem miejsce, zaznaczyłem - przyszli studniarze. Kopią ale nie bardzo idzie ponieważ wyciągają cały czas kamienie. Skąd kamienie jak te pola prawie bez kamieni a tu więcej kamieni niż ziemi. Na trzecim metrze okazało się, że są i bale - takie spod siekiery - nawet te bale piły nie widziały. Wyszło że przed wiekami studnia tam była cembrowana balami! A nam się czasami wydaje że przed nami to tylko to co dziś widzimy było. Jak wydajna jest ta studnia? A poziom wody jest wyższy niż wejście do mieszkania w zabudowaniach u Boratyńskiej które są oddalone o 150 metrów!
[1] -w legendzie był przekaz że młyn był pod Borkami i chyba połączono dwie informacje - wykorzystywanie we młynie wody ze źródła lecz do celów spożywczych i to by się mogło zgadzać z dawnym miejscem gdzie stał młyn właśnie pod Borkami - teraz tam są łąki a do rzeki jest dobre 300m
Jeśli ktoś twierdzi, że zna stu procentową metodę poszukiwania
wody to należy przerwać rozmowy z takim kimś ponieważ on nie wie co
mówi. Jeśli ktoś powie, że woda pod ziemią jest wszędzie i
bez
problemów można w dowolnym miejscu ją znaleźć to ten
człowiek
wie bardzo mało o tym co przyroda pod ziemią "nabroiła".
Starzy studniarze wiedzą z własnego doświadczenia jak dziwne sytuacje
mogą wystąpić w układzie warstw podziemnych. Na jakie niespodziewane
i niecodzienne rzeczy i zjawiska można natrafić pod ziemią. Bo czym
wytłumaczyć jeśli na dwudziestym metrze pod ziemią świder trafia na
bale, drewniane bale. Stara studnia? Tak stara że była zbudowana z
bali? Przyroda bale tam zostawiła i zakonserwowała? Mało realne,
raczej stara studnia.
W takiej najeżonej dziwnościami okolicy
niedaleko stacji Ruda Talubska w
gospodarstwie
wyschła studnia. Studnia była zbudowana z kręgów i w takim
przypadku najtańsza metoda to wykonanie nawiertu świdrami w dnie
studni. Nie trzeba prowadzić do domy nowych rur tylko wykorzystuje
się te które czerpały wodę ze studni kręgowej.
Wezwano
studniarza. Ten ledwie rozstawił trójnóg nad
studnią
jak przyszedł dziadek i mówi:
"Uważajcie tam w studni
jest kołek"
Dziadek nie tylko nie wyglądał poważnie to
jeszcze od rzeczy gadał - widział kto w studni kołek? Chyba w bajkach
o żabie i kamieniu co to wodę ze studni zabrała.
Nie nawiercili
studniarze w dnie tej kręgowej studni nawet ośmiu metrów jak
siknęło z otworu ponad stodołę. Dziadek podskakuje i krzyczy a nie
mówiłem, a nie mówiłem że kołek w studni.
Gospodyni
drze się jak by ją ze skóry obdzierali i biega lamentując po
podwórku ale majster od studni zorientował się o czym to
mówił
dziadek i natychmiast kazał usunąć z odwiertu świder. Na
podwórku
znaleźli jakiś balik i zaczopowali nim otwór.
Dziadek miał
rację - w studni był kołek. Kiedyś jak dziadek był młody wydarzyła
się podobna historia i też zaczopowano odwiert kołkiem. Gdyby tego
nie zrobili natychmiast, woda pod ciśnieniem wyrwała by duży
otwór
i okolica by pływała.
Tam, w tamtej okolicy się to już zdarzało -
za cara, jak stację w Rudzie budowano. Przez kilka miesięcy woda
zalewała łąki. Siatki na otwór kładziono i obciążano
kamieniami aż sobie poradzono.
Tak bywa, że woda pod ciśnieniem
występuje już na niewielkich głębokościach.
SJS
Stefan Jerzy Siudalski © 2003