Rębków lata PRL-u

Tadek

2002 rok i pierwsze Święta na nowym miejscu.
Ciepło w domu, przestronnie, już zapomniałem o Iberyjskiej. Któregoś dnia przejeżdżałem tamtędy i dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że tam był mój dom przez 26 lat. Najdłużej ze wszystkich miejsc tam mieszkałem. Urodziłem się w Kłodzku, później Świdnica, Siedlce, Rębków, Warszawa na Pradze, Bonifacego przez sześć lat, Iberyjska przez 26.
Gdzie się najlepiej czułem? W Rębkowie - myślę że tak naprawdę to nigdy do końca się stamtąd nie wyprowadziłem.
Kiedyś, po latach wróciłem do tego domu w Rębkowie - był już sprzedany. Zupełnie bez sensu zacząłem wchodzić do domu i wychodzić. Co jest? Co się dzieje? A już wiem - skrzypienie drzwi to zakodowany w podświadomości sygnał bezpieczeństwa. Zaśmiałem się - jak to podświadomość potrafi upominać się o swoje.
Przez całe lata gdy już mieszkaliśmy w Warszawie na każde Święta uciekałem na wieś. Także w zimę.
Przychodził do mnie tam na wsi przez pewien czas Tadek. Taki dziwny chłopak który tyle papierosów wypalał jak nikt inny. Nawet w nocy wstawał na papierosa. Trochę starszy był - palił w piecu, czasami butelkę przyniósł, jedzenie przygotował jednym słowem starał się być przydatny - czasami nawet za bardzo.
Kiedyś opowiedziałem, mu że Stasio wygaduje na mnie różne nieprawdziwe a negatywne rzeczy. Nie minął tydzień a ja widzę Stasia a on ma podbite oczy. Stasio był ojcem siedmiorga dzieci więc tak naprawdę to był Panem Stanisławem.
Po pewnym czasie pożaliłem się Tadkowi że miejscowy zdun czepia się mnie bez powodu. Minął tydzień a zdun ma podbite oczy.
O-o. Okazało się że Tadek czekał na każdego z nich w nocy i lał równo - nawet nie pisnął że to on, od innych się dowiedziałem.

Stefan Jerzy Siudalski © 2003

powrót do strony głównej