Pszczoły
Ponoć kilka tysięcy lat
temu żyły
pszczoły bezżądłe ale miód i wosk tak wabiły ludzi i
zwierzęta,
że mogły przeżyć tylko te pszczoły które miały czym bronić
swoich gniazd.
Przez wiele wieków pszczoły uważano za wzór
pracowitości
i doskonałej organizacji . Pracowitości nikt do dziś nie neguje ale
były takie wydarzenia które na pewien czas naruszyły wiarę w
mądrość pszczół i ich doskonałą organizację a było to tak.
Po
odkryciu Ameryki konkurencją dla miodu stał sie cukier wyrabiany z
trzciny cukrowej. Trzcina ta nie chciała rosnąć w Europie więc gdy w
czasach Napoleona Brytyjczycy odcieli możliwość przywozu cukru z
Ameryki Francuzi zaczeli poszukiwać jakiegoś zastępstwa dla cukru
amerykańskiego. Wybór padł na buraki. Okazało się, że
niektóre odmiany mają większa zawartość cukru niż inne i to
na
tyle wyższa była ta zawartość, że można było produkować z nich cukier.
A co to ma wspólnego z oceną mądrości
pszczół? A
ma, ponieważ do otwartych kadzi z melasą zlatywały sie pszczoły i
ginęły tysiącami. Przecież to oczywiste, że tak pszczoły będą reagowały
i z takim skutkiem. Dla nas tak, ale te 200 lat temu jakoś ludziom nie
przychodziło do głowy, że pszczoły nie mogły przewidzieć czegoś takiego
jak melasa więc ich reakcje które miały tysiące lat
tradycji i doświadczeń nie nadążyły po prostu za zmianami.
A jak było z pszczelarstwem w Rębkowie?
Nie tyle z pszczelarstwem co z bartnictwem ponieważ tak przed
wiekami nazywano pszczelarzy. W lustracji folwarku
Rębków
z roku 1565 roku jest taki zapis:
Puszcza,
bartnicy. — Jest ku tej wsi puszczej niemało i
borów,
jedna część boru przy granicy czyszkowskiej ku Izdbniu
wsi królewskiej, druga część boru ku Dąbrowie wsi
królewskiej.
A nadto z rozkazania JKM oddzielono niemałą część puszczej osieckiej
ku Rębkowu. Jest wszytkiej puszczej w objazd na dwie mili, jest
drzewo rozmaite i budowaniu i do barci godne. Mają tam bartnicy barci
z rozlicznych wsi jako z Rębkówa z Rowski Woley, z Cziskowa,
ze Tworzanki,
ale ci bartnicy pieniędzmi dań płaci nie miodem, tak staradawna.
Uczyni ta dań od bartników do roku . . . fl. 10/16/ bo
niejednako płacą- bartnicy, jako którzy wiele mają barci.
a lustracji z roku 1617:
Puszcza.
—
Jest ku tej wsi puszcza, której -wielkość
opisana jest w lustracyjej
1569. Barci teraz mniej
niż przedtym dla
spustoszenia
jej. Płacą bartnicy z różnych miejsc,
jako z
Rempkowa,
Woley Rempkowskiey, Izdebna
............. fl. 7/17/0.
Czym różniło się bartnictwo od współczesnego
pszczelarstwa?
W bartnictwie wykorzystywano po prostu pszczoły żyjące dziko w
dziuplach, w lesie. Przystosowywano jedynie te dziupla tak aby można
było
wyżynać górną część plastrów w których
pszczoły
gromadziły miód. Dziś taką gospodarkę nazwalibyśmy rabunkową
ale
wtedy, przed wiekami, gdy pożytki pszczele były bez
porównania
bogatsze jest wysoce prawdopodobne, że z barci uzyskiwano
nawet
50 kg i więcej, wg dzisiejszej miary, miodu. Za pamięci
naszych
dziadków /około 80 lat temu/ znaleziono w drzewie
które
upadło ponad 200 kg miodu - tyle
zmagazynował jeden rój pszczół.
Na przestrzeni ostatnich 150-200 lat ze względu na kilka
negatywnych mechanizmów takich jak skurczenie się
obszarów lasów, zmiany właścicieli
lasów i ich
podejścia do bartników, a także dzięki poznaniu bliżej życia
pszczół przenoszono roje w sąsiedztwo domów.
Najpierw
roje przenoszono razem ze ściętymi pniami drzew i
taki "ul"
nazywano "kłoda" , później w zależności od rejonu
albo w
ule skrzynkowe albo w kuszki czyli słomiane, stożkowe
ule.
Ostatnie kłody w Rębkowie były i Zielińskich ale spłonęły w pożarze wsi
w 1937 roku. Pszczoły w kłodach, wg informacji uzyskanej od
Stefana Zielińskiego, prowadził Marcin Zieliński.
W czasach mojego dzieciństwa, czyli ponad 50 lat temu w Rębkowie,
prawie przy każdym domu stały ule. Stały w
ogródkach
między domami a drogą, a w latach
późniejszych były przenoszone w sady za
stodołami.
Na zdjęciach, kolejno kuszka i kłoda. W Rębkowie kilka kuszek było u
Kazimierza Szelążka jeszcze w latach osiemdziesiątych
ubiegłego
wieku. Plastry z miodem pszczelarz wycinał za pomocą
specjalnego, wykrzywionego noża, zwanego kociubą.
 |
 |
| Do obsługi tego słomianego ula były potrzebne nietypowe
narzędzia. Plastry były wycinane długim zakrzywionym nożem zwanym
kociubą. |
Widać wyraźnie, że ul powstał ze ściętego pnia drzewa
na
który nałożono skrzynkę która
stanowiła miodnię.
Widać na tym przykładzie jak przechodzono z gospodarki opartej na
kłodach na ule skrzynkowe. |

Kolejny przykład kłody, czyli ścięty pień drzewa zamieniony na ul. Na
sąsiednim zdjęciu ul, kłoda z zachowanym pierwotnym sposobem dostawania
sie do ula. Dopasowana deska umożliwiała ingerencje pszczelarza w każdy
zakątek gniazda. Jest prawdopodobne, że miód
wybierano
wycinając plastry dostając się do ul od strony daszku
ponieważ
pszczoły większość miody gromadzą w górze gniazda. |
 |

Przykłady uli skrzynkowych - ten z prawej ma dość nietypowy
sposób na wgląd w stan rodziny pszczelej. Cztery
ostatnie
zdjęcia pochodzą z muzeum wsi na Mazurach. |
 |
|

|

|

|
|
|
tak zwykle wygląda plaster pszczeli, w środku
komórki z czerwiem, u góry inaczej zasklepione
komórki z
miodem
|
na godzinie pierwszej widać pszczołę wychodzącą z
komórki i wygryzającą się na godzinie szóstej
|
kilka chwil później
|
Rój na drzewie, spokojny, można
gołymi rękoma szukać matki pszczelej
|
Pszczoła, pojedyncza pszczoła poza ulem nie ma zbyt wiele
szansy aby przeżyć dłużej niż kilka dni. To rój jest
"organizmem" który zapewnia: życie, przetrwanie nie tylko w
zimie ale i w lato, oraz rozmnażanie. To rój należy
traktować jako jeden organizm a nie pojedynczą pszczołę. Widać to
wyraźnie na
filmie - koniecznie trzeba odsłuchać z włączonymi głośnikami
- dotknięcie do pojedynczej pszczoły uwieszonej w roju na
drzewie powoduje natychmiastową reakcję całego roju który
odzywa się "szczekając" ostrzegawczo na intruza.
Co
potrafią pszczoły?
Zakres
jest o wiele większy niż to sobie wyobrażamy np pszczoły przewodniczki
dokładnie prowadzą rój do nowego miejsca i co ciekawe odbywa
się
to na zasadzie pewnego rodzaju głosowania - to raz
dwa - stabilizują
temperaturę w ulu co jest możliwe przez podgrzewanie lub
chłodzenie,
przy czym w sezonie zimowym zawiązują kłąb we wnętrzu
którego temperatura nie spada poniżej 20 st C a od wiosny do
jesieni utrzymują około 32-36 st C
trzy-
sygnalizują niebezpieczeństwa, rodzaj, kierunek,
cztery- doskonale
wiedzą jakim pokarmem karmić które larwy a które
wyrzucić,
pięć - potrafią
pacykować wosk utrzymując się po kilkadziesiąt w łańcuszku i wiedzą
gdzie i jak go przenieść i dokleić tak, że my nie wiemy gdzie jest
doklejone,
sześć - potrafią
sygnalizować graniczne temperatury na zewnątrz ula np +12 st
które dla nich jest bezpieczną granicą,
siedem - wyczuwają
burzę tak dokładnie, że gdy padają pierwsze krople deszczu to ostatnie pszczoły
wchodzą do ula wracając z pola,
osiem -
rozróżniają jak budować komórki dla robotnic,
trutni, matek,
dziewięć - w roju
reagują jak jeden organizm z opóźnieniem mniejszym
niż jedna
sekunda - widać to i słychać na filmie do którego link jest
na tej stronie,
dziesięć -
zapamiętują cechy charakterystyczne intruza, jego zapach, kierunek
skąd przychodzi, nie wykluczam, że i wygląd,
jedenaście -
potrafią zagryzioną mysz okleić tak, że nie ma problemu z jej rozkładaniem
się,
dwanaście -
odróżniają pszczoły ze swojego ula od obcych,
trzynaście
- grzmot, huk, hałas podczas rójki powoduje natychmiastowe zawiązanie
kłębu,
czternaście -
zmoczony rój np na drzewie nie odleci jeśli wszystkie
pszczoły co
do jednej nie wyschną,
piętnaście -
odróżniają czy miód jest dojrzały czy nie a nawet
fazy przetwarzania
nektaru w nakrop i miód,
szesnaście -
zapamiętują z dokładnością do kilkudziesięciu centymetrów
położenie wylotka,
siedemnaście
- potrafią przywołać pszczelarza jeśli coś złego jest w pasiece i
to wcale nie koniec ich możliwości ale o tym napiszę później,
osiemnaście
- budują kilka rodzajów komórek z wosku
i nie znam przypadku aby się pomyliły co do ich przeznaczenia,
dziewiętnaście
- inaczej zasklepiają komórki z dojrzałym miodem a inaczej z
czerwiem,
dwadzieścia
- wyczuwają nawet
niewielki wzrost radioaktywności i nawet w ładną pogodę nie wylatują
z ula /wylatuja tylko pojedyncze pszczoły/ .
1.
Dziurawy ul
Co może
robić na emeryturze
oficer który przez całe swoje dorosłe życie ćwiczył się w
tym
by być posłusznym i innych do tego samego wdrażał? Różnie to
bywa - jedni cieszą się i spędzają czas na rybach często w
towarzystwie innych kolegów - zawsze to daleko od żony i coś
można wypić. Inni próbują realizować swoje dziecięce
marzenia
a to poświęcając się jakiemuś hobby a to kupując dom poza miastem.
Ciekawe są takie powroty do natury - zderzenie marzeń i
rzeczywistości bywa wtedy czasami brutalne, czasami śmieszne.
Wielu
z nich - tych emerytów co to ich pociągnęła natura bierze
się
bez przygotowania za hodowlę pszczół bo to i zajęcie ciekawe
i
miód będzie własny a jak się postawi dużą pasiekę to do
emerytury można coś dołożyć. Nie wiedzą, że pszczoły to dobre dla
saperów - to taki materiał wybuchowy który
nieumiejętnie obsługiwany może biedy narobić. Trzeba wielu lat
praktyki, dużej
spostrzegawczości i cierpliwości aby poznać zwyczaje i wymagania
pszczół - same podręczniki to mało.
Jeden z takich nowo
wyzwolonych z munduru oficerów kupił działkę na wsi, daleko
od
ludzi ale blisko PGR-owskich pól na których
akurat
bobik posiano. Kupił też kilka starych warszawskich uli z pszczołami.
Po trzech czy czterech tygodniach dzwoni do poprzedniego właściciela
pszczół z pretensją:
"Coś ty mi sprzedał, ule
dziurawe, miód z pomiędzy nóg uli wycieka!"
Tak
od razu to ten sprzedający nie mógł przyjechać ale w
niedzielę
była ładna pogoda więc jedzie zobaczyć co też się wydarzyło.
Rzeczywiście, patrzy a między nogami uli zwisają plastry
wypełnione miodem. W ulach pod daszkami, też pszczoły wybudowały
plastry i też są one pełne miodu, w gniazdach ledwo co czerwiu bo
wszystko zalane miodem. Jednym słowem - pszczoły nie miały już gdzie
gromadzić nadmiaru miodu i budowały plastry gdzie popadnie.
Uradowani
panowie wzięli się do wirowania miodu - wyszło ponad 30
litrów
miodu z każdego ula!
Zwiedzieli się pszczelarze i w następnym roku
kto mógł przywiózł swoje pszczoły. I co?
Ano, nic -
pszczołom ledwo starczyło na przeżycie a dla pszczelarzy była przykra
nauczka. Jeśli pszczoły w ulu zużywają na swoje potrzeby w ciągu roku
około 100 kg miodu to okolica musi dawać co najmniej 100 kg razy
liczba rodzin pszczelich i tam gdzie pięć uli się nie tylko wyżywi a
i dla pszczelarza coś ma zostać wcale nie oznacza, że wyżywi się na
tym samym terenie pięćdziesiąt uli.
©2002 SJS
Następne opowiadanie o pszczołach i
początkującym, kolejnym pszczelarzu
jest tu.
Przygotowanie do zimy
Powrót
do strony głównej