Rębków lata PRL-u
Chyba miałem osiem,
dziewięć lat a więc
było to wtedy gdy mieszkaliśmy na wsi czyli w latach pięćdziesiątych,
któregoś dnia przyszła w odwiedziny do mojej babci jej
kuzynka. Nigdy przedtem ani potem nie widziałem tej pani ale bardzo
dokładnie zapamiętałem historię którą ona wtedy
opowiedziała.
Otóż na samym początku Wielkiej Wojny którą
dziś nazywamy Pierwszą Wojną Światową wcielono do armii carskiej męża
tej pani pomimo tego, że mieli troje małych dzieci. jak w takiej
sytuacji sobie może radzić kobieta? Dzieci za małe żeby zostawić same
w domu. Więc jak obrobić pole, oporządzić zwierzęta gdy najmłodsze
dziecko w kołysce a i pozostałe same jeszcze wymagają
zarówno
opieki jak i nadzoru? Jednym słowem rozpacz i strach - co to dalej
będzie? Nic tylko modlić się do Boga aby pomógł.
Nie minęło
kilka tygodni gdy nie wiadomo skąd przyszedł do gospodarstwa starszy
ale jeszcze całkiem sprawny fizycznie mężczyzna.
"Ja pomogę w
gospodarstwie" - powiedział do zaskoczonej gospodyni.
"Nie
mam czym płacić" -- odpowiedziała.
"Za jedzenie i
miejsce do spania będę pracował"
Warunki sensowne a i wygląd
budzący zaufanie więc się dogadali i nieznajomy pozostał w
gospodarstwie. Minęły cztery lata. Przez ten czas ziemia była
zadbana, zwierzęta też a i dzieci zaczęły traktować nieznajomego jak
ojca.
Skąd przyszedł nieznajomy? Nie wiadomo - na pewno z daleka
bo nikt go w okolicy nie znał. Jak się nazywał? Nigdy nie podał
swojego nazwiska tylko imię.
Wojna się skończyła i którejś
nocy do okna chaty ktoś zapukał. To wrócił z wojny mąż.
Nieznajomy tej samej nocy mimo, że małżonkowie chcieli go zatrzymać
zebrał swój skromny dobytek i poszedł w świat. Tak jak nie
wiadomo skąd przyszedł tak i nie wiadomo dokąd poszedł.
Radość w
domu - chociaż dzieci patrzyły na tatę jak na obcego, nic dziwnego -
przecież wyrastały przy nieznajomym i jego traktowały jak swojego.
Ta
historia tak mi utkwiła w pamięci, że gdy kilka lat temu pojechałem z
małżeństwem mieszkającym w Warszawie w okolice w której
mieszkała wsparta w biedzie przez nieznajomego kobieta -
opowiedziałem tą historię zasłyszaną w dzieciństwie. Wysłuchali tej
opowieści w całkowitym milczeniu. Skończyłem a tu cisza. Pierwsza
odezwała się kobieta -
"To jest opowieść o mojej
babci.
Po tamtym nieznajomym pozostało jeszcze jedno dziecko więcej i to
była moja mama"
SJS